Pod knajpę zajeżdża zamówiona przez kelnera taksówka. Kelner pakuje na tylne siedzenie trzech kompletnie pijanych klientów i instruuje taksówkarza:
- Tego z lewej pan zawiezie na Kopernika, tego w środku na Kościuszki, a tego z prawej na Spokojną...
- Ok, wszystko jasne.
Po pięciu minutach taksówka ponownie podjeżdża pod knajpę, a taksówkarz woła kelnera:
- Powiedz pan jeszcze raz, gdzie którego zawieźć, bo na zakręcie mi się przemieszali.
Przychodzi pijany małżonek do domu. Żonę to bardzo "ucieszyło", więc wściekła jak cholera pyta:
- Będziesz więcej pił?
Mąż siedzi cicho, więc żona powtarza:
- Będziesz więcej pił?
Mąż dalej nic.
- Odpowiedziałbyś w końcu! Czy będziesz więcej pił?!
Na co mąż z wysiłkiem:
- Oooossssszzz, cholera... doobraaaaaaa, naaleej...
Ma pan jakieś wady albo zalety?
- Mam wielką wadę... Piję...
- Uuu...
- Ale mam też zaletę.
- Jaką?
- Mogę dużo wypić
Namawia kumpel kumpla:
- Ty, stary, chodź na ryby!!
- E... daj stary spokój...
- No chodź, nie daj się prosić
- Człowieku! Ja w życiu nie trzymałem wędki w ręku i nie umiem łowić ryb!
- A co tu trzeba umieć? Odbijasz, odkręcasz i polewasz.
Rozmawia dwóch kolegów:
- Podobno przestałeś pić?
- To dzięki teściowej, stale widziałem ją potrójnie!
- Pan jest w dużo lepszej sytuacji niż ja - mówi kierowca do potrąconego pieszego.
- Ja w lepszej? - dziwi się poszkodowany
- Pan jest przynajmniej trzeźwy
- Jak mogłeś całować moją żonę?!
- Wiesz, jak wytrzeźwiałem to też się dziwiłem...
Lodówka zrobiła imprezę - zaprosiła paru znajomych. Biba trwała, zabawa na cztery fajerki - mikser podrywa sokowirówkę, pralka nawalona śpiewa, ogólnie wszyscy się bawią, tylko trabant siedzi smutny w kącie. Podchodzi do niego gospodyni:
- Trabant, co ty taki markotny, wszyscy się bawią, a ty nic. Masz, łyknij sobie wódeczki, od razu ci się lepiej zrobi...
- W tym rzecz, że nie mogę! Jestem samochodem...
- Sasza, a gdyby garnitur kosztował tyle, co flaszka wódki, to co byś kupił? Garnitur czy flaszkę?
- Jasne, że flaszkę. Na cholerę mi taki drogi garnitur.
Rozmowa dwóch pijaków.
- Ja piję tylko wtedy, kiedy się nudzę.
- A kiedy się nudzisz?
- Jak nie piję.
Mnisi zorganizowali konkurs na degustację alkoholu. Pierwszy wystartował zakonnik z Niemiec. Dostaje piwo, próbuje i po chwili mówi:
- Hmm, piwo jasne... warzone w południowej Bawarii... hmm... z chmielu zebranego w 1998 roku.
Oklaski, wiwat. Jako następny do testu podchodzi zakonnik z Francji, któremu jurorzy dali do rozpoznania wino. Zaczyna degustować i mówi:
- Wino czerwone... rocznik 78, może 79... wyprodukowane w okolicach Bordeaux.
Trzeci do konkursu staje mnich z Polski. Sędziowie chcieli z niego zakpić i dali mu bimber. Polak wychylił kieliszek i mówi:
- Żytnia!
Na to sędziowie:
- Brat się chyba pomylił...
- Chwilunia, chwilunia. Żytnia 28, mieszkania 17.
Pijak do pijaka:
- Chodź ze mną pogratulować Stefanowi. Dziecko mu się urodziło.
- Tak? A co ma?
- Wyborową.
Notoryczny przestępca, alkoholik został skazany na karę śmierci.
Sąd zwraca się z pytaniem, jaki wybiera rodzaj egzekucji.
Alkoholik na to:
- Proszę o powolne zatruwanie organizmu alkoholem.
Menel w sklepie:
- Jest piwo?
Pani:
- Nie ma.
Menel:
- A co jest?
Pani:
- Kola, woda...
Menel:
- Nie!! Co jest że piwa nie ma!?!?
Dwóch nieźle podpitych facetów idzie ulicą. Nagle jeden pyta:
- A właściwie to gdzie ty mieszkasz?
- Widzisz tamten blok pomalowany na brązowo?
- Tak.
- A widzisz tam na piątym piętrze, co się pali światło?
- Tak.
- To moje mieszkanie. A widzisz blondynę tam na balkonie?
- Tą z dużym cycem?
- Tak.
- To moja żona. Widzisz tego faceta, co ją od tyłu bierze?
- Tak.
- To ja.
Dowcipy 1 |
Dowcipy 2 |
Dowcipy 3 |
Bar |
Powroty |
Na kacu